Spotkanie z Nataszą Ollgier - Bruno jest za piętnaście dwunasta! – Nadia niemalże wtargnęła do gabinetu, jak zwykle bez pukania, wyrywając Bruna z zamyślenia. - Spotkanie, Natasza Ollgier, 12.00, Vax – wymieniała prawie jak automat – Gdzie jest twój notes? – zmarszczyła brwi. Wymawiane przez nią słowa docierały do niego w zwolnionym tempie, chwilę zajęło mu uświadomienie sobie kim jest Natasza Ollgier i co znaczy Vax. - Zapisałam tę informację drukowanymi literami – wyartykułowała słowo „drukowanymi” – to jest twoja pierwsza ważna sprawa – jej wzrok niemalże przeszywał na wylot, wyglądała na bardziej podekscytowaną od niego. „Pierwsza ważna”, te słowa dotarły do niego zdecydowanie szybciej, Nadia zupełnie nieświadomie poprawiła mu humor. Pierwszego klienta mieć już nie będzie, ale pierwszą ważną sprawę owszem. Spodobała mu się ta myśl. Jak widać wszystko w życiu zależy od perspektywy, którą przyjmiemy. Uśmiechnął się pod nosem, upadek jaki przeżywał przed chwilą, teraz stał si...
Posty
Wyświetlanie postów z sierpień, 2023
- Pobierz link
- X
- Inne aplikacje
Pan Hord Gabinet wciąż pachniał nowością. Każdego dnia kiedy otwierał drzwi kancelarii czuł właśnie to, nie zapach kawy, która już na niego czekała i nie zapach perfum, których Nadia nigdy sobie nie żałowała. Czuł zapach spełniających się marzeń. W gabinecie czekał na niego skórzany fotel, na którym jeszcze nie było żadnych śladów zagnieceń, a które miały się pojawić na przestrzeni kilku, kilkunastu lat, jakie Bruno miał w nim spędzić wspinając się po szczeblach kariery. Niewydeptany dywan, który miał przyjąć na siebie dziesiątki, setki ludzi i ich problemy. Wszystko było nowe. Zaczynało się też nowe życie Bruna. Czuł ekscytację, co by nie powiedzieć, poświęcił ostatnich kilka lat żeby znaleźć się w tym miejscu. Zaczynał wierzyć, że właśnie spełniają się jego marzenia. Pan Hord, o którym przed chwilą wspomniała Nadia, pierwszy klient. Tak jak wszystko, co w życiu pierwsze, został przez Bruna szczególnie zapamiętany. Potem były setki kolejnych, jedni bardziej zlali się w bezkszta...